„W ciągu 20 lat o 40 proc. spadła śmiertelność z powodów udarów, więc moglibyśmy mówić o sukcesie, gdyby nie to, że ciągle dla 25 proc. chorych udar kończy się ciężką niepełnosprawnością” – uważa prof. Danuta Ryglewicz, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii. Dlatego aby zmienić tę sytuację specjaliści apelują o stworzenie sieci Centrów Interwencyjnego Leczenia Udaru Mózgu (CILUM) oraz wprowadzenie do koszyka świadczeń gwarantowanych nowej metody leczenia – mechanicznej trombektomii.
Trombektomia mechaniczna (MT) to stosunkowo nowa (znana od 2015 roku) metoda leczenia udarów niedokrwiennych. Zabieg polega na nakłuciu tętnicy udowej i, w sposób zbliżony do koronarografii czy zakładania stentów w sercu, dojścia specjalnymi cewnikami do tętnic szyjnych albo kręgowych, które doprowadzają krew do głowy. Skrzeplina jest „zabierana” przy pomocy stentu na zewnątrz. Zabieg ma dwie zalety – można go wykonać w ciągu 6 godzin od wystąpienia udaru (przy klasycznym leczeniu trombolitycznym „złotym standardem” jest podanie leków w ciągu 90 minut) oraz powoduje, że chory szybciej wraca do zdrowia.
„Warto podkreślić, że nie jest to metoda leczenia dla wszystkich” – zastrzega jednak prof. Ryglewicz. – „Szacujemy, że w polskich warunkach z MT mogłoby skorzystać około 1400 pacjentów rocznie”.
Już dziś w całej Polsce jest 25 ośrodków, gdzie tę procedurę można przeprowadzić i jak zapewniała prof. Ryglewicz właściwie ta liczba jest wystarczająca. Na koniec 2016 roku metodę tę zastosowano u 585 pacjentów. Dotychczas była finansowana w ramach badań klinicznych. Specjaliści szacują, że koszt procedury to 35 tys. zł. MT ma od roku pozytywną rekomendację Rady Przejrzystości AOTMiT. Ciągle nie ma jednak decyzji resortu zdrowia.
„Chcemy finansować tę metodę, dlatego rozporządzenie w tej sprawie „jest w podpisie”. Poza tym rozszerzamy Narodowy Program Ochrony Serca o część „i Naczyń”, gdzie będzie właśnie mowa o standardach w leczeniu udarów” – zapewnia Zbigniew Król, wiceminister zdrowia.
Jak dodał także NFZ pracuje nad programem kompleksowej i koordynowanej opieki nad pacjentami z udarem niedokrwiennym oraz niewydolnością serca. Jednak wiceminister nie był w stanie podać konkretnych dat. „Myślę, że Narodowy Program będzie gotowy do końca roku” – szacuje ostrożnie Król.
Jego zdaniem leczenie trombolityczne do tej pory spełniało swoją rolę, a problemem jest rehabilitacja. „Dziś rehabilitacją zajmują się cztery różne systemy (m.in. NZF i ZUS – przyp. red), jest finansowana z pięciu różnych źródeł, a brak koordynacji i jasno określonych priorytetów powoduje, że chorzy czekają na te świadczenia za długo. To będziemy zmieniać” – zapewnia wiceminister.
W Polsce w skali roku udar mózgu dotyka ok. 91 tys. osób i jest drugą przyczyną zgonów (po zawałach serca) oraz głównym powodem niepełnosprawności wśród osób po 40. roku życia.