„Liczyliśmy, że z nowym rokiem do programu trombektomii mechanicznej (TM). Około 28 ośrodków w Polsce jest w stanie wykonywać tę procedurę i ta liczba jest wystarczająca by zapewnić opiekę na terenie całego kraju, ale w pilotażu nadal jest tylko 7 ośrodków” – podkreśla prof. Danuta Ryglewicz, krajowy konsultant w dziedzinie neurologii. W pilotażu biorą udział ośrodki z Gdańska, Rzeszowa, Grodziska Mazowieckiego, WIM w Warszawie, Lublina, Krakowa i Katowic.
Prof. Konrad Rejdak, prezes – elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, dodaje zaś, że pilotaż nie tylko zmniejszył liczbę ośrodków, ale także liczbę wykonywanych zabiegów.
„Lublin był to tej pory w czołówce, bo wykonywał najwięcej w Polsce zabiegów TM, czyli około 13 miesięcznie. Kontrakt jaki dostaliśmy na ten rok zakłada, że będziemy ich wykonywać zaledwie 3. To drastyczny spadek” – tłumaczy Rejdak.
Warto przypomnieć, że pilotaż sprawił, że z trombektomii mechanicznej nie mogą skorzystać m.in. pacjenci z Polski zachodniej, woj. warmińsko-mazurskiego o czym pisaliśmy: http://www.isbzdrowie.pl/2018/11/neurolodzy-pilotaz-trombektomii-mechanicznej-ograniczyl-dostep-do-tej-metody/.
Dlatego Polskie Towarzystwo Neurologiczne zastanawia się czy nie wnieść sprawy do prokuratury przeciwko ministrowi zdrowia. „Na razie tego nie zrobiliśmy, bo ciągle liczymy na dialog z resortem, ale bierzemy i pod uwagę drogę prawną” – nie ukrywa Rejdak.
Dodatkowo rozgorzał spór między neurologami a kardiologami interwencyjnymi kto ma tę procedurę wykonać. „Mamy za dużo pracowni hemodynamicznych i to jest próba ratowania ich istnienia” – mówi wprost prof. Jarosław Sławek, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. – „Ale tak naprawdę dla mnie kto wyciągnie skrzeplinę z naczynia jest sprawą wtórną, bo powinien to robić najsprawniejszy operator bez względu na specjalizację. Ważne, że kwalifikację do tego zabiegu musi wykonać neurolog, a pacjent po nim i tak musi trafić na oddział neurologiczny”.
Rocznie w Polsce dochodzi do około 60 tys. udarów mózgu, z czego około 80% to udary niedokrwienne. Najskuteczniejszą metodą leczenia udaru niedokrwiennego, która pozwala uniknąć powikłań, a w szczególności paraliżu, jest trombektomia mechaniczna. Trombektomia polega na mechanicznym usunięciu skrzepu z naczynia. Istotne jest, by ten zabieg odbył się w ciągu 6 godzin od wystąpienia udaru, co wymaga szybkiej diagnostyki i przekazania pacjenta do odpowiedniej jednostki, która może taki zabieg wykonać. Eksperci szacują, że do tej metody leczenia można kwalifikować ok. 2 tys. chorych rocznie. Pilotaż potrwa do 30 listopada 2020 roku. Ministerstwo przeznaczyło na ten cel 90 mln zł. Cena samej procedury to ok. 30 tys. zł.