Raka jajnika – niespodziewane zagrożenie

Alternative health care fresh herbs rosemary ,lemon thyme ,fennel ,peppermint ,basil flower and herbal capsule with mortar on stone background.
SEG 2025

Na świecie każdego roku rak jajnika wykrywany jest u około 300 tys. kobiet. 180 tys. spośród nich na ten nowotwór umiera. World Ovarian Cancer Coalition – międzynarodowa organizacja, od 2016 roku działająca na rzecz zwiększenia wiedzy o raku jajnika oraz postępów w diagnostyce i leczeniu tego nowotworu szacuje, że do 2040 roku liczba zachorowań wzrośnie o ok. 47% i przekroczy rocznie 430 tys. W Polsce rocznie wykrywa się ok. 3700 nowych przypadków raka jajnika. Zdecydowaną większość – w zaawansowanym stadium choroby, kiedy szanse wyleczenia są znikome.

„Walka z pandemią bardzo istotnie wpływa na funkcjonowanie opieki zdrowotnej. Niestety, choroby nowotworowe nie mogą czekać z ustaleniem rozpoznania ani z podjęciem leczenia. Dotyczy to także raka jajnika, który w 75% przypadków rozpoznawany jest w stadium zaawansowanym, z przerzutami” ― uświadamia prof. Jan Kotarski, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.

Rak jajnika rozwija się szybko i bez specyficznych objawów. Kiedy te się pojawiają, np. w postaci dolegliwości utożsamianych raczej z problemami gastrycznymi (m.in. wzdęcia, biegunki, uczucie pełności w jamie brzusznej), choroba jest już bardzo zaawansowana. Nie ma też przesiewowych badań diagnostycznych, które zasygnalizowałyby wczesne stadium choroby.

Jednym z czynników ryzyka rozwoju raka jajnika są mutacje genetyczne, głównie w obrębie genów BRCA1 i BRCA2 – tych samych, które odpowiadają za zwiększone ryzyko zachorowania na raka piersi. Mutacje te występują u 15–24% pacjentek z rakiem jajnikav. Ich wykrycie nie stanowi dziś większego problemu, a jest o tyle istotne, że pozwala na dobór możliwie najskuteczniejszej terapii.

Standardem leczenia raka jajnika jest leczenie chirurgiczne oraz chemioterapia, niestety zwykle nie przynoszące trwałych efektów. U większości pacjentek w krótkim czasie dochodzi do nawrotu chorobyvi. Szansą przedłużenia okresu do progresji są leki najnowszej generacji z grupy inhibitorów PARP, hamujących wzrost nowotworu.
W Polsce jeden z tych leków jest refundowany w ramach programów lekowych finansowanych przez Ministerstwo Zdrowia, lecz tylko dla pacjentek z mutacjami w genach BRCA1 i/lub BRCA2 i dopiero po wcześniejszym leczeniu standardowymi chemioterapeutykami. Niniejsze leczenie pozwala w tej grupie chorych na czterokrotne wydłużenie czasu przeżycia wolnego od progresji choroby w porównaniu z placeboviii. Dla pacjentek bez mutacji w tych genach leczenie inhibitorami PARP jest niedostępne, choć pozwala ono na ponad dwukrotne wydłużenie czasu wolnego od progresji w porównaniu z placebo. Tymczasem, w niektórych krajach Europy z inhibitorów PARP mogą korzystać
wszystkie pacjentki z rakiem jajnika, niezależnie od mutacji genów BRCA.
Obecnie jednak nie tylko dostęp do najnowocześniejszych leków może być utrudniony. Z powodu pandemii COVID-19 wciąż opóźnia się diagnostyka i leczenie wielu chorób, także nowotworowych.
Polskie Towarzystwo Onkologii Ginekologicznej, podobnie jak inne medyczne towarzystwa naukowe, opublikowało zalecenia na czas pandemii, w których m.in. postuluje, by przekładając zabieg chirurgiczny stosować chemioterapię neoadiuwantową (przedoperacyjną) oraz by chore otrzymywały leki na dłuższy niż zwykle okres.

Komunikat prasowy przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia w związku z koniecznością podnoszenia świadomości raka jajnika, Quo vadis medicina?, XXII edycja pt.:”Rak jajnika – niespodziewane zagrożenie”

Kapitał na Zdrowie