Prof. Skarżyński: telemedycyna to nie rozmowa telefoniczna (wideo)

SEG 2025

Telemedycyna, teleporady… w czasie pandemii wszystko, lub prawie wszystko możemy zmienić w „tele” a telemedycyna to nie rozmowa telefoniczna. Prawdą jest, że pandemia przyczyniła się do zainteresowania nowymi technologiami, wykorzystaniem sztucznej inteligencji w medycynie – mówi w rozmowie z ISBnews.TV prof. Henryk Skarżyński, dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu oraz Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach.

„Pandemia pokazała, że to, o czym myśleliśmy przez lata, nagle nabrało zdecydowanego przyspieszenia. 20 lat temu, przeprowadzałem pierwszą telekonsultację, pokazując, co się dzieje w uchu pacjenta (…). Pandemia dała taki impuls, że nagle wszystko, albo prawie wszystko możemy, zamienić na tele. Telemedycyna to nie rozmowa telefoniczna. Ona może coś zapoczątkować, ona może pozwolić zebrać wstępny wywiad. Prawdziwym wyzwaniem telemedycyny jest badanie przedmiotowe” – podkreślił prof. Skarżyński.

„Mało tego, możemy dołożyć do tego przekazu sztuczną inteligencję i wstępnie opracować, na bazie iluś wgranych obrazów, czy coś jest prawidłowe, a gdzie należy zwrócić uwagę” – dodał.

Prof. Skrzyński nie wyklucza teleporad, ale trzeba wiedzieć, jaki jest ich zakres, jakie są ich ograniczenia.

„Dzisiaj jest miejsce i dla jednych, i dla drugich” – powiedział.

Zwrócił uwagę, że w czasie pandemii do opinii publicznej dociera tylko negatywny przekaz.

„To jest błąd. Przekazując tylko negatywne informacje, zniechęcamy do słuchania o pozytywach. Zniechęcamy do analizowania tego, co się dzieje. A pozytywne strony pandemii? Jest ich wiele. Chociażby większe zainteresowanie innych specjalistów działających na rzecz medycyny, np. tych pracujących nad nowymi technologiami. Informatyków, którzy potrafią wykorzystać sztuczną inteligencję. Inne pozytywne, takie namacalne, i to nie w wymiarze jednostkowym, ale nawet w skali pokoleniowej, dotyczą np. mniejszej liczby kontaktów dzieci, a co za tym idzie mniej infekcji górnych dróg oddechowych, mniej powikłań po tych infekcjach w obrębie uszu. Zdecydowanie spadła zapadalność na ostre infekcje ucha środkowego” – podkreślił prof. Skarżyński.

A jakie wyzwania stoją przed Ministerstwem Zdrowia?
„Kadry. Mamy niedobory kadrowe we wszystkich obszarach. Łóżka stoją puste, bo nie ma kadry, nie tylko lekarskiej” – powiedział profesor.

Czy zatem kształcimy za mało lekarzy?
„Kształcimy coraz więcej. To, co powiem – a mówię to od pewnego czasu i dla niektórych może być niepopularne – to są bardzo drogie studia, one kosztują nas wszystkich. Mamy prawo wymagać, że jeżeli ktoś zrezygnuje z pracy na rzecz społeczeństwa, które składało się na jego edukację, to musi za to zapłacić” – stwierdził prof. Skarżyński.

„Jeśli młody lekarz, chce pracować w Anglii, Niemczech, proszę bardzo, ale tamten pracodawca powinien nam zwrócić pieniądze za jego wykształcenie. Dzięki temu będziemy mogli mieć więcej na edukację w różnych obszarach, nie tylko kadr lekarskich. Potrzebujemy nie tylko lekarzy i pielęgniarek, potrzebujemy sekretarek medycznych, żeby lekarz miał więcej czasu dla pacjenta. Dziś, mówiąc o kadrach, mówimy o wielu zawodach w ochronie zdrowia, a nie tylko w samej medycynie” – podkreślił.

A wyzwaniem dla Ministerstwa Zdrowia w czasie pandemii jest – zdaniem prof. Skarżyńskiego – przekazywanie rzetelnych danych, bo każda wątpliwość będzie wykorzystana przez sceptyków.
„Skoro tam pomylili się, i nie podali prawdziwych danych, i tam też coś jest nie tak, to i wszystko inne jest nieprawdziwe. I tego się boimy” – podsumował.

Kapitał na Zdrowie