„Doszło do aktu terroru, który był skierowany nie tylko wobec pracowników punktu szczepień i osób, które się szczepią, ale i wobec państwa” – uważa Adam Niedzielski, minister zdrowia, który pojechał dzisiaj do Zamościa.
Przypomnijmy, że w nocy, z niedzieli 1 sierpnia na poniedziałek 2 sierpnia w Zamościu został podpalony budynek Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej oraz mobilny punkt szczepień. Policja ujawniła nagranie z tego zdarzenia i poszukuje sprawcy.
„Mamy do czynienia z kampanią kłamstw i oszczerstw zniechęcających do szczepień, która eskaluje w internecie. 27 lipca doszło do kolejnego etapu, eskalacji, która przyjęła formę przemocy fizycznej wobec pracowników punktu szczepień” – dodawał Niedzielski. – „Została przekroczona granica, która upoważnia państwo do podjęcia bardzo surowych kroków wobec osób szerzących hejt i atakujących punkty szczepień”.
Dlatego – jak zapowiedział – pracownicy punktów szczepień zyskają status funkcjonariusza publicznego. Taką ochronę mają już m.in. lekarze i ratownicy medyczni. Status ten oznacza surowsze kary dla sprawcy. Dla porównania ten kto dopuścił się naruszenia nietykalności fizycznej podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku (w przypadku „zwykłej” osoby), w przypadku funkcjonariusza publicznego będzie już podlegał grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3, a także będzie ścigany z oskarżenia publicznego, czyli z zaangażowaniem prokuratora i policji, bez potrzeby indywidualnego zgłaszania.
Jednocześnie minister zdrowia wyznaczył „specjalną nagrodę – 10 tys. zł dla osoby, która pomoże wskazać sprawcę tego zdarzenia. Apeluję o przekazywanie policji informacji o tego typu aktach wandalizmu”.