Nowotwory ginekologiczne w dobie COVID-19: opóźnienia w diagnostyce, nowe szanse na leczenie

SEG 2025

Z powodu epidemii COVID-19 nowotwory ginekologiczne są dziś rozpoznawane w późniejszych stadiach, co w wielu przypadkach pogarsza rokowanie pacjentek. Można je dziś skuteczniej diagnozować i leczyć, nie wszystkie jednak nowoczesne i skuteczne metody są obecnie dostępne w Polsce – podkreślają eksperci*.

W Polsce co roku jest ok. 150 tys. nowych zachorowań na nowotwory, ok. 95 tys. osób z tego powodu umiera, w tym ok. 45–46 tys. kobiet (z czego 20 proc. z powodu nowotworów kobiecych). Epidemia COVID-19 pogorszyła sytuację.

„Spowodowała spadek wykrywalności nowotworów. W pierwszych miesiącach epidemii nawet o 60-80 proc. zmniejszyła się liczba wizyt profilaktycznych, co przekłada się na późniejsze rozpoznanie. Leczenie w późniejszych stadiach jest mniej efektywne, a przy tym też bardziej kosztowne” – mówi prof. Włodzimierz Sawicki, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.

Mniejsza liczba wykrytych nowotworów nie oznacza, że zachorowało mniej osób. Szacunki sprzed epidemii COVID-19 prognozowały wzrost ogólnej liczby zachorowań na nowotwory nawet o 30 proc. do 2030 roku, m.in. z powodu procesu starzenia się społeczeństwa. Epidemia COVID-19 jeszcze tę sytuację pogorszyła.

„Zwiększyły się czynniki ryzyka takie jak stres, izolacja, osłabienie kontaktów społecznych, mniejsza aktywność fizyczna: wszystko to może spowodować w najbliższych latach wzrost zachorowań na nowotwory, także ginekologiczne” – dodaje dr Magdalena Władysiuk, wiceprezes firmy HTA Consulting.

Gorsze wykrywanie nowotworów w czasie pandemii to problem nie tylko w Polsce.

„Szacunki z USA pokazują, że opóźnienia w programach skriningowych spowodują wzrost śmiertelności z powodu nowotworów o ok. 1 proc., zaś konsekwencje lockdownu będą odczuwalne nawet przez 10 lat. Duża grupa osób umrze tylko z powodu opóźnień w postawieniu diagnozy. W Polsce mieliśmy już wcześniej opóźnienia diagnostyczne, programy skriningowe nie działały tak, jak powinny, a w okresie marzec–maj 2020 r. wykrywano o prawie 50 proc. mniej nowotworów w stosunku do 2019 r. Epidemia miała też wpływ na sposób leczenia: wykonywano mniej operacji chirurgicznych, gdyż wiele oddziałów było przeznaczonych dla chorych na COVID-19” – podkreśla prof. Jan Kotarski, kierownik I Katedry i Kliniki Ginekologii Onkologicznej i Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Szansą na życie dla wielu kobiet jest poprawienie wczesnej diagnostyki, jak również dostępu do skutecznych metod profilaktyki, diagnozowania i leczenia.

„W leczeniu nowotworów ginekologicznych, m.in. raka jajnika, raka endometrium, raka szyjki macicy widać w ostatnich latach zmiany na lepsze, można jednak jeszcze wiele zrobić, by zmniejszyć różnicę, jeśli chodzi o odległe wyniki, jaka wciąż dzieli nas od większości krajów zachodnich” – podkreśla prof. Sawicki.

Co roku w Polsce na raka jajnika zachorowuje ok. 3,7 tys. kobiet, umiera 2670. Przyczyną dużej śmiertelności jest brak skutecznych metod profilaktycznych i możliwości badań skriningowych, a także brak specyficznych objawów, co powoduje, że w ok. 80 proc. przypadkach rak jajnika jest wykrywany w 3. i 4. stopniu zaawansowania.

„Dziś jednak leczymy go coraz skuteczniej, a gdy będziemy mieć lepsze narzędzia, leczenie stanie się jeszcze bardziej efektywne” – ocenia prof. Anita Chudecka-Głaz, kierująca Kliniką Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 2 PUM w Szczecinie.

W ostatnich latach widać przełom w leczeniu tego nowotworu.

„Od 2004 roku „złotym standardem” było stosowanie chemioterapii (paklitaksel plus karboplatyna) w leczeniu uzupełniającym, po operacji chirurgicznej. Przełomem stała się nowa koncepcja: leczenia podtrzymującego remisję. Superbohaterami leczenia podtrzymującego okazały się inhibitory PARP, które znacząco wpłynęły na rokowanie. Niestety, mimo zaleceń towarzystw naukowych, nie wszystkie z nich są dostępne w Polsce i nie dla wszystkich pacjentek” – mówiła prof. Anita Chudecka-Głaz.

Inhibitory PARP stosuje się u pacjentek z platynowrażliwym zaawansowanym rakiem jajnika; leczenie ma na celu wydłużenie okresu remisji, co ma wpływ
nie tylko na poprawę jakości życia, ale też na czas całkowitego przeżycia.

„W Polsce obecnie jest refundowany jedynie olaparib. Na podstawie badania SOLO 2 został on zarejestrowany w leczeniu podtrzymującym u pacjentek z mutacjami BRCA1, BRCA2, w nawrocie choroby: wydłuża czas remisji o ponad 13 miesięcy. Podczas kongresu ASCO w 2020 r. pokazano wyniki badań wskazujące, że takie leczenie powoduje wydłużenie całkowitego przeżycia o ponad 13 miesięcy. Od maja 2021 r. olaparib jest też w Polsce refundowany u pacjentek z platynowrażliwym rakiem jajnika już po pierwszej linii: czas remisji był o ponad 40 miesięcy dłuższy w stosunku do pacjentek otrzymujących placebo” – podkreśla prof. Chudecka-Głaz.

W Polsce jest dostępny wyłącznie jeden inhibitor PARP, dla pacjentek z mutacjami BRCA1, BRCA2. To ok. 20 proc. wszystkich chorych, a dodatkowym problemem jest to, że zaledwie 30–40 proc. kobiet z rakiem jajnika ma wykonywane badania w kierunku obecności mutacji.

„Badanie NOVA, przeprowadzane u pacjentek po drugiej lub kolejnych wznowach raka jajnika, wykazało skuteczność innego inhibitora PARP: niraparibu u pacjentek platynowrażliwych; zarówno u tych, które mają mutacje w genach BRCA1, BRCA2, jak również u tych, które miały inne zaburzenia naprawy uszkodzeń DNA. Dzięki leczeniu niraparibem zyskiwały również pacjentki, które nie miały zaburzeń molekularnych. We wszystkich grupach widać było skuteczność stosowania niraparibu, choć największą u pacjentek, które miały mutacje w genach BRCA1,2 lub inne zaburzenia genetyczne” – podkreśla prof. Chudecka-Głaz.

Jeszcze lepsze efekty są widoczne w przypadku zastosowania niraparibu w pierwszej linii leczenia.

„Im szybciej stosujemy skuteczne terapie, tym efekty są bardziej spektakularne. Badanie PRIMA u kobiet z nowo rozpoznanym zaawansowanym rakiem jajnika wykazało, że podawanie niraparibu wydłuża czas do progresji choroby o 5,6 miesiąca u wszystkich pacjentek, a u tych, które miały zaburzenia mechanizmu naprawy DNA, o ponad 11 miesięcy. Największe korzyści ze stosowania inhibitorów PARP zyskują kobiety z mutacjami w genach BRCA1,2, jednak korzyści uzyskują też pacjentki bez mutacji” – zaznacza prof. Chudecka-Głaz.

Biorąc pod uwagę nawracający charakter raka jajnika oraz fakt, że okresy między kolejnymi wznowami są coraz krótsze, ważne jest, by jak najbardziej opóźnić kolejny rzut choroby.

„Jeśli nie stosujemy inhibitorów PARP, to pacjentka ma coraz krótsze okresy bez objawu choroby, coraz częściej musimy stosować kolejne cykle chemioterapii. Dzięki inhibitorom PARP czas wolny od choroby wydłuża się, a przy tym jest to terapia bezpieczna, w formie tabletek, tak więc kobieta nie musi być często hospitalizowana” – podkreśla prof. Chudecka.

NCCN (National Comprehensive Cancer Network) rekomenduje stosowanie niraparibu zarówno u pacjentek we wznowie, jak po pierwszej linii leczenia. Jest on już refundowany w większości krajów Europy: we wznowie choroby w 19 krajach (w tym m. in. na Słowenii, Łotwie, w Grecji); w pierwszej linii – w 11 krajach Europy.

Eksperci podkreślają, że konieczne są też zmiany organizacyjne, by poprawić wyniki leczenia raka jajnika w Polsce i zbliżyć się do najlepszych wyników w Europie i na świecie.

„Leczenie w Polsce jest bardzo rozproszone, są ośrodki, które rocznie zajmują się tylko kilkoma przypadkami tego nowotworu, co przekłada się na gorszą skuteczność, ale też wyższe koszty, gdyż nie ma możliwości, by leczyć dobrze, nie mając odpowiedniego doświadczenia” – przekonuje prof. Mariusz Bidziński, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej.

Eksperci podkreślają konieczność stworzenia „sieci” ośrodków zajmujących się leczeniem raka jajnika w Polsce, centrów referencyjnych i centrów kompetencji, tzw. ovarian cancer units, współpracy ośrodków o różnych poziomach referencyjności.

*Wypowiedzi ekspertów pochodzą z XXVIII edycji warsztatów Quo Vadis Medicina? pt.: „Nowotwory ginekologiczne w czasie SARS-CoV-2. Szybka diagnoza, nowoczesne leczenie szansą na życie”. Materiał prasowy został przygotowany przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia.

 

Kapitał na Zdrowie