Polki nie powinny i nie muszą umierać na raka trzonu macicy

SEG 2025

W Polsce jest najwyższy wskaźnik umieralności na raka endometrium. Rak trzonu macicy to najczęstszy nowotwór narządu rodnego kobiet w Polsce: szósty pod względem częstości zachorowań u kobiet nowotwór na świecie, a czwarty w krajach wysoko rozwiniętych. Co roku notuje się ok. 6 tys. nowych zachorowań rocznie, co oznacza, że dziennie 16 kobiet dowiaduje się, że ma ten typ nowotworu, a blisko 2 tysiące umiera z tego powodu.

„Rak endometrium jest takim nowotworem, którego zachorowalność bardzo szybko wzrasta w polskiej populacji. To jest trend światowy, również w większości krajów europejskich obserwujemy rosnącą tendencję zachorowalności. Ale w Polsce, dopiero po kilku latach to zwróciło uwagę szerszej publiczności, że zaczął się rosnący trend umieralności, co było o tyle zdumiewające, że wcześniej był malejący” – alarmuje dr hab. Joanna Didkowska z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów NIO-PIB w Warszawie, kierownik Krajowego Rejestru Nowotworów. – „W ostatnich dniach ukazał się artykuł podsumowujący wskaźniki przeżyć polskiej populacji u chorujących na nowotwory ginekologiczne i rak trzonu macicy to jedyny nowotwór, w którym spadły 5-letnie przeżycia w ostatnim okresie” – dodaje.

„Rzeczywiście w trakcie mojej pracy na oddziale chemioterapii, który prowadzę, widzę częściej kobiety z rakiem trzonu. Kilka lat temu pacjentki, które były leczone terapiami systemowymi to były pacjentki z rakiem jajnika. Teraz coraz częściej pojawiają się również kobiety z zaawansowanym albo nawrotowym rakiem trzonu macicy” – potwierdziła dr hab. Dagmara Klasa-Mazurkiewicz z Katedry Perinatologii Wydziału Lekarskiego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jedną z możliwych przyczyn pogarszających się statystyk umieralności w raku trzonu macicy w Polsce jest brak, nieoptymalne lub nieadekwatne leczenie uzupełniające po leczeniu chirurgicznym. Dr Anna Dańska-Bidzińska ze Szpitala Klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej podkreśla, że może być to związane z niedoszacowaniem stopni zaawansowania klinicznego u tych pacjentek.

„Jest to związane z niezlecaniem odpowiedniej diagnostyki obrazowej u pacjentek, które rozpoczynają leczenie z powodu raka trzonu macicy. Niestety, tak się dzieje w wielu mniejszych ośrodkach, które nie mają takiego doświadczenia w leczeniu nowotworów ginekologicznych. (…) Według nowych rekomendacji, które ukazały się dosłownie kilka dni temu (…) ideałem jest oznaczenie typu molekularnego już na etapie biopsji, czyli materiału, który pobieramy od pacjentki w trakcie całego procesu diagnostyki” – zwróca uwagę dr Anna Dańska-Bidzińska.

Już w obecnej sytuacji ta diagnostyka mogłaby być przeprowadzona, gdyż są dostępne do tego narzędzia, a koszt badań nie jest wysoki. Odpowiednie oznaczenie typu molekularnego ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia prowadzenia procesu leczenia. Rak trzonu macicy jest bowiem chorobą niejednorodną i ścieżki pacjentek z poszczególnymi podtypami tego nowotworu mogą się od siebie istotnie różnić.

„Obiecujące leki w immunoterapii pojawiły się w raku trzonu ale dla bardzo wybranej grupy chorych, które mają zaburzenie w jednym z mechanizmów molekularnych, który stwierdza się w rakach trzonu, czyli mają nieprawidłowy mechanizm naprawy niesparowanych zasad, czyli tzw. dMMR. To jest jeden z podtypów molekularnych, które powinniśmy oceniać na początku leczenia. (…) Immunoterapia w tej grupie chorych z progresją w trakcie czy po chemioterapii i pacjentek, które mają zaburzony mechanizm naprawy niesprawowanych zasad jest niezwykle, niezwykle skuteczna” – tłumaczy dr  Bidzińska.

Dr hab. Dagmara Klasa-Mazurkiewicz, która prowadzi pacjentki leczone immunoterapią w ramach procedury ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL) i badań klinicznych,  podzieliła się swoimi obserwacjami. „Wyniki są bardzo obiecujące. Najpierw jest odpowiedź na leczenie, potem długo pozostają w stabilizacji. Tu mówimy najczęściej o pacjentkach z zaawansowanym nowotworem bądź z nowotworem nawrotowym” – powiedziała.

Ekspertki podkreślają ponadto, że odpowiedź na leczenie w przypadku immunoterapii jest długotrwała, nawet po zakończeniu leczenia, do tego jest ono znacznie mniej toksyczne niż chemioterapia.

„Tak naprawdę zmienia krajobraz tego leczenia. Onkolodzy mają takie doświadczenia jeśli chodzi o leczenie raka płuc, czerniaka – my teraz mamy taką szansę, by w nowotworach ginekologicznych to obserwować”– dodaje dr hab. Klasa-Mazurkiewicz.

Możliwość zastosowania nowoczesnych terapii w ramach programu lekowego oraz przeprowadzenie właściwej diagnostyki na początku leczenia to dwa istotne komponenty, które zdaniem uczestniczek debaty mogłyby przyczynić się do zatrzymania a może nawet odwrócenia negatywnego trendu w raku trzonu macicy w Polsce. Dr hab. Joanna Didkowska zauważa, że konieczne są również działania o charakterze profilaktycznym, promujące zdrowy styl życia.

„40% pacjentek z rakiem endometrium ma związek z otyłością. Jedno z zaleceń europejskiego kodeksu walki z rakiem mówi o tym, że należy utrzymywać należną masę ciała. Myślę, że tutaj jest pewien udział w Polsce tej komponenty, bo mamy społeczeństwo coraz bardziej otyłe i nieruszające się. Drugim elementem, o którym mówi europejski kodeks walki z rakiem to jest aktywność fizyczna. Oba te czynniki, czyli należna masa ciała i aktywność fizyczna są czynnikami protekcyjnymi w przypadku raka trzonu macicy” – uzupełnia Didkowska.

Zanotowano podczas debaty „Rak trzonu macicy – epidemiologia i organizacja leczenia”, która odbyła się w ramach konferencji „Zdrowie Kobiety ‘2023”.

 

 

 

 

Kapitał na Zdrowie